Małgosia
Zachorowałam w 2004 roku. Rozpoznano u mnie kłębuszkowe zapalenie nerek. Najprawdopodobniej główną przyczyną były częste przeziębienia, zapalenie płuc oraz nadciśnienie. Trafiłam do jednego z lepszych ośrodków, do szpitala w Szczecinie, który prowadzi mnie do chwili obecnej.
Przebywając na nefrologii, miałam okazję zapoznać się z dwoma rodzajami dializ: hemodializą i dializą otrzewnową. Ponieważ prowadziłam swój biznes i chciałam być całkowicie niezależna od szpitala, wybrałam dializę otrzewnową, która odpowiadała mi pod wieloma względami. Nie musiałam jeździć 3 razy w tygodniu do szpitala i nie wymagano ode mnie takiego reżimu w piciu i jedzeniu jak w przypadku hemodializy.

Wymiany robiłam 4 razy dziennie. Czułam się bardzo dobrze, mimo że przydarzyło mi się zapalenie otrzewnej i lekarz rozważał możliwość przejścia z tego powodu na hemo. Na szczęście dano mi szansę i dalej mogłam kontynuować wymiany na dializie ręcznej. Jednakże wciąż marzył mi się cykler, ponieważ wiedziałam, że ten sposób dializowania będzie dla mnie najbardziej odpowiedni.
Po pół roku CADO w styczniu 2006, rozpoczęłam szkolenie na cyklerze. Po tygodniowym szkoleniu dostałam cykler do domu i korzystam z niego do chwili obecnej.
Wiem również, z czym wiąże się hemodializa, ponieważ przez miesiąc byłam w ten sposób dializowana w związku z planowaną operacją opaski odchudzającej. Szybko jednak okazało się, że ta forma dializy nie jest dla mnie ze względu na spadki ciśnienia oraz ograniczenie w piciu i jedzeniu. W związku z powyższym szybko wróciłam na swój cykler. Jestem bardzo zadowolona z tej formy dializ, ponieważ nie muszę jeździć często do szpitala. Cały dzień mam do własnej dyspozycji i nie muszę meldować się o określonej godzinie na oddziale. Poza tym piję ile chcę i jem praktycznie, jak na „nerkowca" przystało, co mi wolno.
Kiedy jestem na nefrologii, to często rozmawiam z innymi pacjentami, o tym czemu tak boją się dializy otrzewnowej. Okazuje się, że ich obawy wynikają z niewiedzy. Nie mają pojęcia jak ta dializa przebiega, jak wygląda i jakie otwiera możliwości. Główną obawą jest zapalenie otrzewnej. Pacjenci na hemo twierdzą, że pielęgniarka jest doskonale przygotowana do tego rodzaju dializy i przez to żadna krzywda im się nie stanie, podczas gdy przy dializie otrzewnowej człowiek sam odpowiada za wszystko. Stanowczo nie zgadzam się z takim stwierdzeniem. Samemu też można być świetną pielęgniarką, tylko trzeba przestrzegać pewnych warunków, które nie są tak trudne do spełnienia jakby się wydawało. U mnie w domu jest pies, są firany, jest dywan i ważne jest tylko, aby zachować higienę, szczególnie rąk, a wtedy żadna bakteria nie będzie groźna. Dlatego bardzo polecam wszystkim, którzy oczywiście mogą dializę otrzewnową, ponieważ nie zmienia ona jakości życia. Można z nią podróżować, pracować zawodowo i po prostu żyć normalnie.
Małgosia





